2 stycznia 2014

2014 witamy Cię !

'Un altro inizio'

Hello! Dawno nic nie pisałam. 
Nie wiem jak, gdzie, kiedy minął ten czas, ale mamy już 2014 rok.
Jakoś jeszcze to do mnie nie dotarło.
Zdecydowanie za szybko wszystko się dzieje, a pewne wydarzenia minionego roku wyryły tak głębokie ślady w pamięci, że mimo upływu czasu to wszystko wydaje się takie świeże. 

Jeśli kiedykolwiek chcemy znaleźć czas na rozpoczynanie czegoś na nowo, otwieranie nowych rozdziałów naszej księgi życia to właśnie teraz jest ten czas. 
Sądzę, że łatwiej jest się nam do czegokolwiek zmotywować jeśli dookoła dzieje się coś ważnego, równoznacznego z początkiem.
No więc cóż innego jak nie Nowy Rok ? Światowe święto, początek miesiąca, kwartału, roku wszystko się zgadza.


Świętowanie Sylwestra z "cudowną" chorobą i ledwo zwalczoną gorączką nie jest pozytywnym początkiem nowego roku. Trzeba mieć szczęście, żeby tak zakończyć rok. Z drugiej strony myślę, że przecież najlepiej jest rozpocząć coś nowego od totalnego zera, nie gdzieś w środku starając się na siłę wprowadzać poprawki, tylko właśnie od zera, od dna nas samych. Więc aż tak bardzo nie narzekam na mój stan zdrowia, aczkolwiek nie obraziłabym się gdyby chociaż odrobinę uległ on poprawie.

Tabula rasa
Było, minęło, wszystko zostało zamknięte w 2013 roku. Teraz startujemy z czystym kontem. I co robimy ? Wymyślamy postanowienie noworoczne, których tak bardzo nie lubię. Jak pięknie się to nazywa i jak pięknie się wszędzie o tym mówi. 
Jeszcze nigdy nie stworzyłam takiej listy i jakoś mnie do tego nie ciągnie.
Może w końcu powinnam to zrobić, bo przecież w moim wieku (tylko kalendarzowym, bo jeszcze dzieciak ze mnie jest) pojawiła się już z przodu dwójeczka, ale nie nie nie. Nie robiłam i robić nie będę. Bo po co. W większości przypadków i tak wszystko kończy się na spisaniu postanowień, bez wykonywania żadnego z nich. Jak dla mnie to jest zbyt mainstreamowe, żeby mogło poprawnie funkcjonować.  
Nie powiem, że nie chcę zmieniać nic w swoim życiu, w sobie, wprowadzać nic nowego. Oczywiście, że tak, ale po co od razu wypisywać nie do końca przemyślane, niemożliwe do zrealizowania postanowienia o których zapomnimy szybciej niż pojawił się w naszej głowie. Osobiście jestem za tym, żeby od razu realizować to do czego mamy predyspozycje.
Reszta, może niech pozostanie w formie marzeń, a nie tak poważnie brzmiących postanowień.


Na koniec życzę wszystkim dużo szczęścia i miłości w tym rozpoczętym już 2014 roku oraz wytrwałości w działaniu ;) 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Translate