20 lipca 2014

Pamiętaj o mnie nie tylko w potrzebie

Bardzo fajnie żyje się ze świadomością, że inni mogą na Ciebie liczyć. 
Dobrze, że znajdują się osoby, które potrafią docenić Twoje poświęcenie.
Tak, to są te osoby, na które musimy uważać. 
Uważać w taki sposób, by czuły się doceniane i ważne, niejednokrotnie ratują nam życie.
Najlepsi przyjaciele. Zdarza się, że poznajemy osoby, które z różnych powodów nie znajdują się długo w naszym życiu. Inna sytuacja, gdy nie utrzymujesz z kimś stałego kontaktu, ale wiesz, że zawsze możesz na tą osobę liczyć. 
Tak bardzo należy być wdzięcznym, że dane nam było poznać kogoś takiego. 

To by było na tyle z miłych rzeczy. 
Chyba znowu zacznę narzekać. 
Dobra nazwę to konstruktywnym stwierdzaniem faktów, tak lepiej brzmi. 

No więc co mi znowu leży na serduchu. 
Przestaje być tak miło i przyjemnie, kiedy ktoś zaczyna perfidnie wykorzystywać Ciebie i Twój czas, a wszystko kończy się zranieniem uczuć, oczywiście Twoich.
Bo aktualnie ma taką, a nie inną potrzebę, więc staje się wyjątkowo życzliwy. Trochę udaje, że interesuje się Twoim życiem. Nawet od czasu do czasu poczęstuje Cię dobrą radą, żeby nie wyglądało to tak bardzo samolubnie z jego strony. Myślisz sobie, cudownie, dla takich chwil, dla takich ludzi warto żyć. Wtedy czar czy jakieś dziwne zauroczenie mija. Dostrzegasz, że cała ta szopka odstawiana była na potrzebę znalezienia odskoczni od problemów. Gdy wszystko zaczyna się układać, bo na przykład znalazłeś rozwiązanie problemu czy nakierowałeś daną osobę na właściwą drogę, stajesz się niepotrzebny, a więc bez żadnego dziękuję słyszysz tylko do widzenia żyj sobie tak jakby nic się nie wydarzyło. 
Łatwo powiedzieć trudniej wykonać. 
Takie życie "naiwnych" osób z dobrym sercem.

Taka, wydaje mi się, dość naturalna już sytuacja.
Zdarza się niejednokrotnie, że ta osoba powraca jak bumerang, to z nowym problemem, to z jakąś nurtującą informacją. Jednak, co mnie nie przestanie zaskakiwać, potrafi okazywać, w moim odczuciu, zazdrość. O to, że mimo wszystko radzisz sobie ze swoim życiem, cały czas jesteś sobą i trzymasz się swoich ideałów, w Twoim życiu pojawia się ktoś inny, ważniejszy. 
Przecież tak nie może być, Twoja uwaga może być skierowana tylko na tą jedną jedyną osobę, więc od nowa zaczyna coś kombinować. Tak jakby chciała coś udowodnić, nie wiem co, ale możliwe, że kiedyś się dowiem. 

Najpierw wykorzystuje, a później zmienia zdanie, chce wrócić. 
Jakby nie było łatwiej od razu skorzystać ze swojej szansy i cieszyć się tym co się ma.
Jeszcze nie zdążyłam zrozumieć tego toku rozumowania, lecz na to przyjdzie czas. 


Dobrze, że istnieją osoby stojące u Twego boku niezależnie od tego w co się znowu wpakowałeś. 

Żeby nie było, że tylko narzekam.
Jest dobrze ! ☺




17 lipca 2014

Motopasja

Ten temat musiał się w końcu tu pojawić.
W ostatnim czasie robi się coraz głośniej o motocyklistach.
No dobra może odnoszę takie wrażenie ze względu na krąg moich znajomych. 
Jak by nie patrzeć świat ewoluuje, zmienia się i takie tam, coś się dzieje.

Już kiedyś wspominałam o tym, że jedną z moich pasji, od ponad dziesięciu lat jest żużel (tyle lat oznacza, że robię się dorosła nie nie, jeszcze nie teraz)
Żużel niezmiennie ma swoje miejsce w moim życiu jak i również ukochany Falubaz.
Jakoś ponad roku temu doszły do tego motocykle sportowe. 
Życie potoczyło się tak, a nie inaczej i jak to zwykle bywa poznaje się jedną osobę, potem kolejną, następną itd.
Tak więc wdrożyłam się w to, polubiłam i dobrze mi z tym. 

Koniec moich zwierzeń, wracam do tematu. 

Życie życiem, kolejnym standardem jest fakt, że im bardziej coś jest popularne tym więcej ma przeciwników.
Normalna kolej rzeczy, nikt nie każe nam lubić wszystkiego i wszystkich.
Skoro to takie zwyczajne, nie powinnam mieć żadnych zastrzeżeń. 
Mimo to mam. 

Nurtuje mnie ciągłe generalizowanie społeczeństwa motocyklistów.
Bo motocyklista to największe zło.
Przyjęło się, bardzo stereotypowe, myślenie, że każdy chłopak wsiadający na motocykl, no dobra każdy poza zawodowymi sportowcami, jest wariatem jeżdżącym na dwóch kółkach, najlepiej bez kasku, bez jakiejkolwiek ostrożności, bez doświadczenia, bez prawa jazdy, nie zwracający uwagi na to co się dzieje dookoła niego. 
Nie chcę w tym miejscu bronić osób które na prawdę się tak zachowują, dobrze wiem, że nie jest tak kolorowo jak bym chciała i nie wszyscy są idealni.
Zawsze, wszędzie znajdzie się ktoś kto swoimi czynami zepsuje w miarę dobrą opinię o danej grupie.
Istnieją bezmyślni wariaci, nie mówię, że tak nie jest, ale nie stanowią oni całości społeczeństwa, więc dlaczego mielibyśmy traktować wszystkich jednakowo skoro tacy nie są.

Przecież motocykliści nie spędzają całego życia na jeżdżeniu, choć co niektórzy pewnie bardzo by tego chcieli, i tym stereotypowym wariowaniu. 
Prowadzą normalne życie, pracują, uczą się, spotykają się, dzielą się wspólną pasją, starają się jakoś to wszystko ogarniać, jak każdy z nas. I tak samo jak każdy z nas potrzebują czegoś do odreagowania, dla nich jest to jazda, dla Ciebie może to być coś zupełnie innego. 
Poza tym potrafią i często robią wiele dla innych. Może w mniejszych miastach nie jest tak łatwo coś zorganizować i nie każdy to widzi, ale tam gdzie jest taka możliwość starają się jak mogą by na przykład zorganizować dzieciakom prezenty na mikołajki, zajączka, pokazują się od dobrej strony.  
Lecz o tym już nie usłyszymy w mediach tak często, jak o wypadkach i konfliktach z ich udziałem.

Obudźmy się, nie muszę chyba przypominać, że jesteśmy istotami rozumnymi i każdy z nas ma możliwość wytworzenia własnego osądu o danej sytuacji zamiast sugerowania się wypocinami osób nie mających bladego pojęcia w danym temacie. 

Jesteśmy różni i nie widzę innego powodu, dla którego ludzie tak łatwo oceniają innych, jak zazdrość. 
Bo ktoś ma coś o czym marzysz, albo po prostu ma coś czego nie masz. 
Słabe usprawiedliwienie.
Jeśli kogoś nie znasz nie oceniaj dlaczego jest taki a nie inny. 
Nie wszyscy od razu muszą wsiadać na motocykle, nie nie, to byłoby zbyt nudne.
Jednak rozum to, że każdy powinien mieć pasję, żeby nie zwariować na tym świecie.
Szanuj wybory innych i żyj swoim życiem. 

Translate