26 sierpnia 2013

Nic nie dzieje się przez przypadek!

Przypadek.
Istnieje takie coś w gramatyce, ale nie w życiu, przynajmniej nie dla mnie.
Bardzo często używamy sformułowania "to stało się przez przypadek" "zrobiłam coś przez przypadek" "powiedziałam to przez przypadek".
A właśnie, że nie. Można coś powiedzieć, zrobić przez nieuwagę, z nadmiernego roztargnienia. Nie przez przypadek.
Żyjemy w wolnym kraju, w wolnym Świecie, każdy wierzy w co chce, ja wierzę w to, że nie ma przypadków.

Nie robimy nic przez przypadek. Nie mówimy nic przez przypadek. Nie poznajemy nowych ludzi przez przypadek. 
Wszystko ma swój powód i cel. 

Rodzimy się i naszym celem jest życie, rozwijanie się, poznawanie Świata.
Idziemy do szkoły i naszym celem jest edukacja.
Pracujemy i naszym celem jest zdobycie funduszy na życie.
Zakładamy rodzinę i naszym celem jest posiadanie dzieci utrzymanie tej rodziny i zapewnienie jej bezpieczeństwa.
Zawsze mamy jakieś cele, do których dążymy.
Nie działamy bez powodu i nie przez przypadek.

Na początku trudno jest nam zrozumieć dlaczego, życie prowadzi nas w tym a nie w innym kierunku. Wszystko jest ok, jeśli dzieją się pozytywne rzeczy, akceptujemy je i żyjemy dalej. Problem zaczyna się gdy coś dzieję się nie po naszej myśli, kiedy wszystkie dotychczasowe plany się sypią i kiedy na bieżąco musimy wymyślić coś zastępczego, niekoniecznie gorszego, ale po prostu nowego. Jest ciężko, na pewno, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić, nawet do tych zaskakujących nowych planów. Chwila dezorientacji, akceptacja i życie toczy się dalej. 

Sama doświadczyłam obu z wymienionych sytuacji. Mieszkanie przez ostatnie trzy lata w bursie? Super, wiele się nauczyłam i poznałam dużo nowych osób, kilka z nich odegrało bardzo ważną rolę w moim życiu i zatrzymają w nim miejsce na zawsze. A w ostatnim czasie? Bywało różnie, musiałam podjąć kilka "nowych" decyzji. Nie jest miło dowiedzieć się, że jednak nie dostało się na żadną z wybranych uczelni. Mętlik w głowie i wiele mieszanych uczuć, a do tego napływające z każdej strony "dobre rady" co najlepiej zrobić w takiej sytuacji. Ostatecznie wszystko udało się załatwić, wybrałam inne miasto, znalazłam inną szkołę, razem z koleżankami znalazłyśmy mieszkanie. 
Teraz jest super, wszystko się układa. Najważniejsze jest uczucie, że tak jest dobrze, że tak właśnie miało być, bo karma/los/Bóg, jak kto woli, tak zaplanował.  Nic nie wydarzyło się przez przypadek. Upłynęło kilka tygodni od czasu kiedy dowiedziałam się, że muszę zmienić plany dotyczące studiów i teraz, po przemyśleniu, biorąc pod uwagę to co wydarzyło się w tym czasie, cieszę się, że tak się stało. 
Jednak bliżej rodziny, przyjaciół, ważnych osób. 

Podczas tułaczki po ziemskim padole przez nasze życie przewija się wiele osób. Od razu nasuwają się pytania Dlaczego tylko się przewijają ? Dlaczego tak szybko odchodzą ? Nie każdy może zostać w naszym życiu na zawsze, niestety tak już jest. Jednych zapamiętamy bardziej innych mniej. Jednak każda taka osoba, ma dla nas znaczenie, nie pojawia się przez przypadek, pomoże w odnalezieniu drogi, rozwiąże jakiś problem, nauczy czegoś nowego, rozweseli, spędzi wspólnie czas. Kolejną niełatwą rzeczą jest zakończenie znajomości, pożegnanie kogoś, kto wydawał się ważny. Pewnie dlatego, że właśnie taki był. Każdy jest ważny. Nawet jeśli znajomość trwała kilka miesięcy, kilka dni czy nawet godzin. Jej celem było nauczenie nas czegoś, chociażby tolerowania ludzi z ciężkim charakterem czy otwarcia się na coś nowego. Każdy ma swoją rolę do odegrania, nie można żałować żadnej znajomości, bo niektóre osoby są dla nas "drzwiami" do innych osób, które prawdopodobnie będą ważniejsze. Nigdy nie wiadomo, kto pojawi się na horyzoncie, w chwili gdy zwątpimy w dotychczas poznane osoby...

Przypadków nie ma !

14 sierpnia 2013

This is the end ... and the beginning

No i stało się.
Te piękne, cudowne, długie, prawdopodobnie ostatnie takie, jedyne w swoim rodzaju wakacje dobiegają końca. Pozdrawiam tych, którzy studia rozpoczynają w październiku, fajnie macie ;)
Prawie 3,5 miesiąca minęło jak jeden dzień.
Jeszcze całkiem się nie skończyły, ale zostało mi trochę ponad dwa tygodnie, a jeszcze zaplanowany jest wyjazd w Tatry i na koniec przeprowadzka do Wrocławia. 

Coś tam coś tam bla bla bla było fajnie :D 

Po pierwsze rozpoczynając "maturalne" wakacje rozpoczęłam prowadzenie bloga, mniej lub bardziej systematycznie starałam się naskrobać tu co nieco, czasami informacyjnie, a czasami w celu uwolnienia emocji, ten drugi powód pojawiał się zdecydowani częściej ;) 
W każdym razie, tematy się jeszcze nie skończyły, inspiracje pojawiają się na bieżąco, za sprawą tego, co się dzieje dookoła mnie, także na razie nie mam w planach zaprzestać pisania. 

Trochę statystyk: 
*od 22 maja, kiedy pojawił się pierwszy post, a było ich 14, blog został wyświetlony 922 razy
*najdłuższy post pojawił się na samym początku: The charm of a small town
*najwięcej osób przeczytało tekst o pasji i motocyklistach: Mieć pasję to jest to... Przyznaję, że miałam małą reklamę ;)

A co u mnie ? Powoli, małymi kroczkami maszeruję do przodu
*stałam się pełnoprawnym kierowcą, cały czas wyrabiam kolejne kilometry i jeszcze nikogo nie rozjechałam 
*zdałam maturę
*trochę pozmieniałam plany dotyczące studiów 
*po zakończeniu szkoły musiałam pożegnać się ze znajomymi, kontakt utrzymujemy, mimo tego, że niektórzy wyruszyli do innych krajów a nawet zmienili kontynent ;)
*ale, ale poznałam też nowych ludzi, zaskakujące jaki ten świat jest mały, a zarazem wielki, mieszkam tu od urodzenia a niektórych na prawdę interesujących i fajnych ludzi poznaję dopiero teraz jak zjechałam na wakacje do domu
*przemaszerowałam na własnych nogach ponad 400 km na Pielgrzymce na Jasną Górę kierując ruchem, robiąc za muzyczną i masażystkę, taka wielofunkcyjna Ślusi jestem, z pewnością był to cudownie spędzony czas
*nie obyło się bez drobnych zawirowań miłosnych, ale życie toczy się dalej i teraz tak serio serio jest dobrze
*zaczęłam systematycznie ćwiczyć, jeżdżę na rolkach i rowerze, ostatnio na Pielgrzymce trochę rozciągnęłam żołądek, ale wszystko jest do nadrobienia na spokojnie ;) 



Także ten... no... dobrze jest ;))
Fascynujące jest to, że każdy koniec jest początkiem czegoś nowego, więc czekam na to co przyniesie życie.

I live and I'm happy !

Translate