Istnieje takie coś w gramatyce, ale nie w życiu, przynajmniej nie dla mnie.
Bardzo często używamy sformułowania "to stało się przez przypadek" "zrobiłam coś przez przypadek" "powiedziałam to przez przypadek".
A właśnie, że nie. Można coś powiedzieć, zrobić przez nieuwagę, z nadmiernego roztargnienia. Nie przez przypadek.
Żyjemy w wolnym kraju, w wolnym Świecie, każdy wierzy w co chce, ja wierzę w to, że nie ma przypadków.
Nie robimy nic przez przypadek. Nie mówimy nic przez przypadek. Nie poznajemy nowych ludzi przez przypadek.
Wszystko ma swój powód i cel.
Rodzimy się i naszym celem jest życie, rozwijanie się, poznawanie Świata.
Idziemy do szkoły i naszym celem jest edukacja.
Pracujemy i naszym celem jest zdobycie funduszy na życie.
Zakładamy rodzinę i naszym celem jest posiadanie dzieci utrzymanie tej rodziny i zapewnienie jej bezpieczeństwa.
Zawsze mamy jakieś cele, do których dążymy.
Nie działamy bez powodu i nie przez przypadek.
Na początku trudno jest nam zrozumieć dlaczego, życie prowadzi nas w tym a nie w innym kierunku. Wszystko jest ok, jeśli dzieją się pozytywne rzeczy, akceptujemy je i żyjemy dalej. Problem zaczyna się gdy coś dzieję się nie po naszej myśli, kiedy wszystkie dotychczasowe plany się sypią i kiedy na bieżąco musimy wymyślić coś zastępczego, niekoniecznie gorszego, ale po prostu nowego. Jest ciężko, na pewno, ale do wszystkiego można się przyzwyczaić, nawet do tych zaskakujących nowych planów. Chwila dezorientacji, akceptacja i życie toczy się dalej.
Sama doświadczyłam obu z wymienionych sytuacji. Mieszkanie przez ostatnie trzy lata w bursie? Super, wiele się nauczyłam i poznałam dużo nowych osób, kilka z nich odegrało bardzo ważną rolę w moim życiu i zatrzymają w nim miejsce na zawsze. A w ostatnim czasie? Bywało różnie, musiałam podjąć kilka "nowych" decyzji. Nie jest miło dowiedzieć się, że jednak nie dostało się na żadną z wybranych uczelni. Mętlik w głowie i wiele mieszanych uczuć, a do tego napływające z każdej strony "dobre rady" co najlepiej zrobić w takiej sytuacji. Ostatecznie wszystko udało się załatwić, wybrałam inne miasto, znalazłam inną szkołę, razem z koleżankami znalazłyśmy mieszkanie.
Teraz jest super, wszystko się układa. Najważniejsze jest uczucie, że tak jest dobrze, że tak właśnie miało być, bo karma/los/Bóg, jak kto woli, tak zaplanował. Nic nie wydarzyło się przez przypadek. Upłynęło kilka tygodni od czasu kiedy dowiedziałam się, że muszę zmienić plany dotyczące studiów i teraz, po przemyśleniu, biorąc pod uwagę to co wydarzyło się w tym czasie, cieszę się, że tak się stało.
Jednak bliżej rodziny, przyjaciół, ważnych osób.
Podczas tułaczki po ziemskim padole przez nasze życie przewija się wiele osób. Od razu nasuwają się pytania Dlaczego tylko się przewijają ? Dlaczego tak szybko odchodzą ? Nie każdy może zostać w naszym życiu na zawsze, niestety tak już jest. Jednych zapamiętamy bardziej innych mniej. Jednak każda taka osoba, ma dla nas znaczenie, nie pojawia się przez przypadek, pomoże w odnalezieniu drogi, rozwiąże jakiś problem, nauczy czegoś nowego, rozweseli, spędzi wspólnie czas. Kolejną niełatwą rzeczą jest zakończenie znajomości, pożegnanie kogoś, kto wydawał się ważny. Pewnie dlatego, że właśnie taki był. Każdy jest ważny. Nawet jeśli znajomość trwała kilka miesięcy, kilka dni czy nawet godzin. Jej celem było nauczenie nas czegoś, chociażby tolerowania ludzi z ciężkim charakterem czy otwarcia się na coś nowego. Każdy ma swoją rolę do odegrania, nie można żałować żadnej znajomości, bo niektóre osoby są dla nas "drzwiami" do innych osób, które prawdopodobnie będą ważniejsze. Nigdy nie wiadomo, kto pojawi się na horyzoncie, w chwili gdy zwątpimy w dotychczas poznane osoby...
Przypadków nie ma !
