Żeby tylko ona jedna to nie byłoby tak źle.
Obejrzany niedawno przeze mnie film "Niezgodna" skłonił mnie do przemyślenia mojej i naszej wspólnej egzystencji.
Tak obserwując życie, ludzi dochodzę wielokrotnie do wniosku, że wszystko nam się miesza, staje na głowie, wywraca na bok, a na koniec kręci nieudane piruety. Boję się, że to idzie w złym kierunku.
Nie jestem w stanie zliczyć ile razy już zadawałam sobie samej czy przyjaciołom podczas rozmów pytanie:
Dziwna jestem ja czy ten świat?
Nie pasuję do świata czy on do mnie?
I jeszcze kilka innych pytań na które brak odpowiedzi.
Mimo całej skromności mogę szczerze przyznać, że jestem normalna, albo nie, że ogarniam życie. Pojęcie normalności jest jak dla mnie zbyt subiektywne.
Pozostaje mi cieszyć się z tego, że nie skręciłam w złą ścieżkę, mimo wielu zakrętów i potknięć trzymam się swojego.
Swoich wartości.
No właśnie o nich tutaj miało być.
Najważniejsze dla mnie ?
Miłość, wiara, rodzina i przyjaciele, choć ta krótka lista mogłaby zostać zamknięta na trzech pierwszych punktach, ze względu na to, że prawdziwi przyjaciele są dla mnie jak rodzina.
Wiem, że nie u wszystkich tak jest, ale te wartości są dla mnie nierozłączne i nie mogą istnieć bez siebie nawzajem. Uzupełniają się, przeplatają, tworzą niezaprzeczalną całość.
Współczesny zmaterializowany świat stara się przeprogramować myślenie osób z takimi bądź podobnymi wartościami. Mając w rękach najniebezpieczniejszą broń-media, może zrobić wszystko na co tylko ma ochotę.
Dzieje się tak dlatego, że z premedytacją wykorzystuje ludzką naiwność, a może i nawet bardziej zachłanność oraz pragnienie posiadania wszystkiego, dosłownie wszystkiego. Nic na siłę, za przyzwoleniem ludzi.
Tak sobie piszę, że wszystkiemu winny jest świat. Tyle tylko, że ten świat, nasz, ziemski, w zdecydowanej większości tworzymy my sami.
Reasumując wszystko jest takie jak sobie zażyczymy. Jeśli większa część społeczeństwa z jakichś tam wymyślonych powodów zażyczy sobie zmiany zachowania, stworzenia czegoś nowego czy rozwinięcia czegoś co już było, to inna część tego samego społeczeństwa również do tego dąży, jeśli znajdzie w tym swój interes. Widząc możliwość zysku nie zwraca uwagi na potencjalnie konsekwencje swoich czynów, a już na pewno nie na te które negatywnie wpływają na innych, może o sobie by pomyśleli, przecież takie modne jest myślenie o swoim ja o innych już niekoniecznie, czasami nawet wzbronione.
Wszystko tylko, dla wzbogacenia się, osiągnięcia władzy nad innymi.
Takie myślenie na zasadzie: znam swoje zalety, więc dlaczego nie miałbym wykorzystać ich do podporządkowania sobie kogoś kto ma ich mniej bądź jest lepszy w innej dziedzinie, więc przyda mi się, kiedy sam nie będę potrafił czegoś zrobić, ale oczywiście wszelkie zyski przyjmuję ja sam.
Osoby mające choć odrobinę odwagi i potencjału czy to w postaci zasobów pieniężnych czy siły perswazji wykorzystują to aby wpoić innym swoje ideały, te zwerbowane osóbki dostrzegają tylko przedstawione w odpowiedni sposób, teoretycznie dobre dla nich skutki i robią co mają do zrobienia, nie widząc, że są tylko pionkami w grze mającej na celu wzbogacenie się osób kierujących nimi.
Nie jest łatwo przy tym wszystkim trzymać się swoich celów.
Wartości jakimi kierujemy się w życiu nie biorą się znikąd. Są nasze, ale wybieramy je spośród tych, które już krążą w świecie, które przekazali nam rodzice, środowisko, w którym się wychowywaliśmy. Cały szkopuł polega na tym, by dobrze je wybrać. Tak by prowadziły do rozwoju osobistego, a nie tylko do chwilowej przyjemności i przede wszystkim by nie krzywdziły innych i nas samych.
Pozytywne jest to, że jeśli mimo wielu przeciwności stoisz przy swoim, masz prawo do ogromnej dumy z siebie i podbudowania własnej samooceny. Poza tym, jest szansa, że gdy swoim zachowaniem potwierdzasz swoje priorytety i nie są one już tylko suchą teorią, znajdzie się chociaż jedna osoba, dla której staniesz się motywacją, inspiracją, wzorcem. Nie ma chyba nic lepszego jak świadomość, że twoje życie ma pozytywny wpływ na innych.
![]() |
| Czyżby leniwa niedziela ? ♥ |
