Kiedyś - za ile, dwadzieścia, pięćdziesiąt, sto lat ?
Chyba - chciałabym napisać "na pewno" ale to wcale nie jest takie pewne
Dorośnie - fizycznie, psychicznie, społecznie, jakkolwiek ... bo osiągnięcie wszystkiego w dzisiejszych czasach jest jak zdobycie Mount Everestu, a wydawałoby się, że to nic takiego, że taka jest kolej rzeczy.
Ręce opadają gdy zastanawiam się nad tym w jakim kierunku zmierza ten świat.
Ten jakże nowoczesny, rozwijający się w zawrotnym tempie świat, w którym ludzie bardziej interesują się Twoim życiem, niż swoim własnym. Świat, gdzie wszystko stoi na głowie i nic nie jest takie, jakie być powinno.
"Aż chce się krzyknąć
ale nie tu nie ma miejsca na to co ja wolę
Nie jestem sobą gdy patrzę na ten chory świat
przeraża mnie jak wiele zmieniło się w ciągu kilku lat
Pozostaje chyba tylko po cichu na to wszystko patrzeć
wszystkie piękne wspomnienia w swojej głowie zatrzeć."
Jeden wieczór słuchania rapu
Efekt ? Ślusi pisze rymami HA ;) Taki tam atawizm po klasie humanistycznej w liceum.
Nie ważne. Wracając do tematu.
Nurtuje mnie to, co się wydarzyło, że zaszło tyle zmian w myśleniu i funkcjonowaniu całego społeczeństwa. Nie wiem, nie było wojny, nie wybuchła bomba atomowa, nie spadł na Ziemię meteoryt, no więc co ?
Ja nie jestem stara, nie jestem wielce pokrzywdzona przez życie, nie przeżyłam żadnej katastrofy, a więc tym bardziej boli, że w ciągu tych marnych, prawie dziewiętnastu lat zauważyłam tyle negatywnych zmian. Co innego starsze osoby, które pamiętają dobrze czasy II wojny światowej czy stanu wojennego, w ich życiu wiele się zmieniło, na dobre i na złe, ale Ja ? Nic takiego się nie stało, więc albo jestem ślepa i pochodzę z innej planety, nie chodzi tu o to że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, albo ludziom totalnie poprzewracało się w głowach.
Jak to jest możliwe, że tylko sporadycznie zauważa się osoby, które robią coś dla siebie, wykonują swoje hobby, cieszą się życiem, potrafią wziąć się w garść i ruszyć do przodu zamiast zapadać się pod ziemię narzekając na wszystko co ich otacza. (Więcej TUTAJ.)
Gdzie się podziali ludzie z jakimiś aspiracjami, planami na życie.
Nie mówię, że ich w ogóle nie ma, ale tak wiele osób poddaje się gdy pojawia się pierwszy problem, że zastanawiam się, jak oni chcą nauczyć się życia, radzenia sobie z problemami, skoro nie mają zamiaru skłonić się do jakiegokolwiek wysiłku, wszystko chcą mieć podane na tacy, a życie przecież nie jest taśmą produkcyjną, z której wybierasz to na co masz ochotę i w błogostanie żyjesz dalej. Wszechobecne lenistwo zabija resztki ambicji.
Pewnie, że najłatwiej jest powiedzieć, że nie ma się na coś czasu lub że to jest za trudne, ale to zazwyczaj nie jest prawdą. Nie narzekaj później, że ktoś ma lepsze osiągnięcia od Ciebie, że ktoś ma ładniejszą figurę. Trzeba było nie narzekać i zrobić to samo. Do ćwiczeń nie potrzeba super sprzętu czy drogiego karnetu na siłownię. Wystarczy odrobina chęci i wszystko można wykonać w domu.
Kolejny problem. Gdzie podziała się chęć dziewczyn do zaimponowania facetom swoją naturalną urodą i mądrością. (Więcej TUTAJ.) Chwaląc się wszystkim dookoła tym ile jesteś w stanie wypić, na ilu imprezach byłaś w ostatnim czasie, czy ilu już miałaś chłopaków nie czyni Cię wyjątkową, tym nie zaimponujesz chłopakom. Możesz jedynie wzbudzić bezpodstawną zazdrość swoich koleżanek. Bez znaczenia czy jest to jeszcze mentalny dzieciak czy dojrzały mężczyzna, może ten pierwszy później to zrozumie, ale nie robi to na nich takiego wrażenia, jak pokazanie, że szanujesz siebie, trzymasz się swoich priorytetów i zasad. "Musisz sprawić, że facet będzie Cię pragnął, a nie pożądał" Taka delikatna, aczkolwiek bardzo znacząca różnica, jeśli chcesz znaleźć przyjaciela lub przyszłego męża zamiast "znajomego" na jedną imprezę, może dwie.
Wszyscy dobrze wiemy, że przedstawiciele rasy męskiej dojrzewają później niż płeć piękna. Nie chcę tym nikomu ubliżać, taka jest prawda. Te co najmniej trzy lata dojrzewania psychicznego mają często wielkie znaczenie i porównując chłopaków mających lat 19 i 22 zauważymy duże zmiany, gdzie w tym samym "badaniu" u dziewczyn nie będą one tak bardzo widoczne. Odwieczne konflikty o różnice wynikające z płci i wieku nie mają sensu. Tego się nie zmieni. Genetycznie uwarunkowane jest to, że kobiety reagują na wszystko emocjonalnie, wykazują prędzej czy później instynkt macierzyński, mają skłonności do zmian nastrojów (pod tym względem hormony rządzą naszym życiem i koniec kropka). Natomiast mężczyźni przejawiając większe powinowactwo do naszych przodków (człowiek przecież biologicznie jest zwierzęciem) kierują się instynktami i są mniej wytrzymali na ból. Tak już po prostu jest. Także Panowie nie narzekajcie na humorki dziewczyn, postarajcie się je zrozumieć.
Potrzeba nam wszystkim trochę wzajemnego zrozumienia, żeby to wszystko funkcjonowało poprawnie.
Podsumowując.
Nie dajmy się zwariować.
Nie zapominajmy po co żyjemy na tym świecie.
Nie zapominajmy kim jesteśmy i gdzie leżą granice zdrowego rozsądku w naszym zachowaniu.


