Dobrze, że znajdują się osoby, które potrafią docenić Twoje poświęcenie.
Tak, to są te osoby, na które musimy uważać.
Uważać w taki sposób, by czuły się doceniane i ważne, niejednokrotnie ratują nam życie.
Najlepsi przyjaciele. Zdarza się, że poznajemy osoby, które z różnych powodów nie znajdują się długo w naszym życiu. Inna sytuacja, gdy nie utrzymujesz z kimś stałego kontaktu, ale wiesz, że zawsze możesz na tą osobę liczyć.
Tak bardzo należy być wdzięcznym, że dane nam było poznać kogoś takiego.
To by było na tyle z miłych rzeczy.
Chyba znowu zacznę narzekać.
Dobra nazwę to konstruktywnym stwierdzaniem faktów, tak lepiej brzmi.
No więc co mi znowu leży na serduchu.
Przestaje być tak miło i przyjemnie, kiedy ktoś zaczyna perfidnie wykorzystywać Ciebie i Twój czas, a wszystko kończy się zranieniem uczuć, oczywiście Twoich.
Bo aktualnie ma taką, a nie inną potrzebę, więc staje się wyjątkowo życzliwy. Trochę udaje, że interesuje się Twoim życiem. Nawet od czasu do czasu poczęstuje Cię dobrą radą, żeby nie wyglądało to tak bardzo samolubnie z jego strony. Myślisz sobie, cudownie, dla takich chwil, dla takich ludzi warto żyć. Wtedy czar czy jakieś dziwne zauroczenie mija. Dostrzegasz, że cała ta szopka odstawiana była na potrzebę znalezienia odskoczni od problemów. Gdy wszystko zaczyna się układać, bo na przykład znalazłeś rozwiązanie problemu czy nakierowałeś daną osobę na właściwą drogę, stajesz się niepotrzebny, a więc bez żadnego dziękuję słyszysz tylko do widzenia żyj sobie tak jakby nic się nie wydarzyło.
Łatwo powiedzieć trudniej wykonać.
Takie życie "naiwnych" osób z dobrym sercem.
Taka, wydaje mi się, dość naturalna już sytuacja.
Zdarza się niejednokrotnie, że ta osoba powraca jak bumerang, to z nowym problemem, to z jakąś nurtującą informacją. Jednak, co mnie nie przestanie zaskakiwać, potrafi okazywać, w moim odczuciu, zazdrość. O to, że mimo wszystko radzisz sobie ze swoim życiem, cały czas jesteś sobą i trzymasz się swoich ideałów, w Twoim życiu pojawia się ktoś inny, ważniejszy.
Przecież tak nie może być, Twoja uwaga może być skierowana tylko na tą jedną jedyną osobę, więc od nowa zaczyna coś kombinować. Tak jakby chciała coś udowodnić, nie wiem co, ale możliwe, że kiedyś się dowiem.
Najpierw wykorzystuje, a później zmienia zdanie, chce wrócić.
Jakby nie było łatwiej od razu skorzystać ze swojej szansy i cieszyć się tym co się ma.
Jeszcze nie zdążyłam zrozumieć tego toku rozumowania, lecz na to przyjdzie czas.
![]() |
| ♥ |
Żeby nie było, że tylko narzekam.
Jest dobrze ! ☺

Witam Cię ponownie :) !!!
OdpowiedzUsuńDostrzegam w tym co napisałaś delikatną aluzję do pewnych kwestii, które są powodem ciągłych zmiennych nastrojów i to nie tylko kobiet. Myślę, że nie będziesz miała nic przeciwko jeśli ponownie wyrażę swoje zdanie na kilka poruszonych tu tematów:)
Na sam początek, chcę abyś wiedziała, że po raz kolejny chylę czoło przed Tobą. Znów się zgadzamy w danym temacie.Może to podobieństwo charakterów, lub poglądów, albo po prostu tych samych doświadczeń.
Niestety jeśli chodzi o moją wypowiedź, to tym razem nie będzie historii. Być może nie będzie aż tak poruszająca jak ta poprzednia, ale postaram się nie tyle Cię zadziwić co UDOWODNIĆ, że stać ludzi na prawdziwą przyjaźń. Boję się tylko, że brak argumentów w tym temacie, może źle ukierunkować to co chcę przekazać.... No tak, po co piszesz o czymś czego nie potrafiszani ani udowodnieć, ani zrozumieć?? Nieee, ja Cię rozumiem i to bardziej niż inni. Bo widzisz, myślę że każdy z nas doświadczył swego rodzaju perfidności ze strony osób na pozór nam bliskich. Tylko czy oni aby na pewno chcieli nas tak potraktować ? Za każdym razem kiedy mnie spotyka taka sytuacia, próbuję bezsensownie wytłumaczyć takie zachowanie i co mi z tego wychodzi?? Złość, brak zroumienia, chęć zemsty.. Czy tylko ja się tak zachowuję ??Nie mam pojęcia, ale wiem, że robię źle.Przecież zło zwalczas się poprzez zrozumienie dlaczego się je wyrządza ( przynajmniej w moim przekonaniu). A ja kierując się emocjami, jedyną rzeczą którą potrafię zrobić to upodobnić się do tych, do których mam żal.. Czy to jest mądre? Ani odrobinę!! A jednak to robię.. I inni też to robią, chociaż mogą nie chcieć.
Ale to niestety nieliczna grupa osób, które faktycznie żałują i przede wszystkim myślą nad tym co robią źle. Jednak i niestety zwykle jest dokładnie tak jak opisałaś.. Tylko dlaczego ta przeważająca liczba osób robi te gorsze rzeczy ?? Tak ciężko być dzisiaj przyjacielem ? Poświęcić trochę siebie?? A może ludzie po prostu są zbyt pamiętliwi. Raz zranieni, nieświadiomie próbując się bronić, ranią innych.. Tylko czy to ma sens ??
Więcej tu znaków zapytania niż odpowiedzi. No ale co ja poradzę, też tego nie rozumiem i czas to przyznać, zanim zacznę wypisywać bezsensowne głupoty.
Mogę jeszczę tylko dodać to co tym razem nie wywodzi się z moich przemyśleń, lecz z tego co widzę. A widzę ludzi, którzy są blisko siebie przez wiele wiele lat i niestety ci sami ludzie, którzy pomimo upływu lat, są wobec siebie dwulicowi.. Mówią o sobie źle, a na drugi dzień udają, że nic się nie stało. Może tak ma być, może to dzisiejsza prawdziwa przyjaźń?? Nie wiem, dlatego chyba trafniej będzie jeśli zmienię moje stwierdzenie na takie:
Nie próbujmy zrozumieć zachowania innych, róbmy wszystko by korygować swoje!! Może ciężko nauczyć kogoś przyjaźni, ale zdecydowanie prościej ją podarować.
Wierzę w to, że są na tym Świecie ludzie, którzy " pamiętają o mnie nie tylko w potrzebie".
Wiem, że Tobie nie brakuje przyjaciół. To chęć zaistnienia i przypomnienia o sobie. Nie innym tylko właśnie Tobie :) . Jeszcze dużo mi brakuje, by tworzyć takie teksty jak Twoje. Są zbyt haotyczne, ale spokojnie, poprawię się. :)
P.S. Dziękuję za podziękowania ;)
Udanego wieczoru Ci życzę :)