24 czerwca 2013

But I’m still breathing

Stwierdzam, że pogoda nie rozumie moich potrzeb i nie pozwala mi pozbyć się negatywnych emocji podczas jazdy na rowerze, zamiast tego tworzy dziś istny pejzaż mentalny (taka ze mnie romantyczka, aczkolwiek w dalszym ciągu nie toleruję Mickiewicza i Słowackiego). Kilka dni temu nie dało się wytrzymać z powodu wysokich temperatur, a dzisiaj zdecydowanie filmowa pogoda. Długie ciepłe dresy, kawa/kakao i laptop z kolejnymi odcinkami serialu i oczywiście nie mogło zabraknąć truskawek ^^ Codzienna bomba witaminowa została już przyswojona. Przy tej pogodzie nie wiem nawet kiedy zasnęłam w połowie filmu. 
Pogoda, pogoda, pogoda, deszcz, zimno, ciemno, ponuro. Nic ciekawego. 

Podobno "co Cię nie zabije, to Cię wzmocni". Zwolenników tego "poglądu" jest tyle samo co przeciwników. 
Gdzie jestem ja ? Tak na środku, ze względu na to, że na początku w fazie złości nie jestem w stanie racjonalnie określić jaki wpływ na moje życie ma dane wydarzenie. Bywa różnie, czasami konsekwencje są tylko negatywne, czasami tylko pozytywne, ale w większości przypadków mieszane. Cudownie, pięknie i idealnie byłoby jeśli każdy umiałby wyciągnąć wnioski na przyszłość niezależnie od tego co się stało i żyć dalej. 
Byłoby pięknie, ale tak nie jest, bo życie nie jest idealne i nikt nie powiedział, że będzie łatwe. Traktowanie upadków, zarówno własnych jak i bliskich osób, jako wzmacniających lekcji życia nie jest takie łatwe, jest zdecydowanie bardzo trudne. Zanim do tego dojdzie zawsze zastanawiam się, i pewnie nie tylko ja, dlaczego stało się tak a nie inaczej, dlaczego historia się powtarza skoro obiecałam sobie, że więcej tak nie postąpię, że następnym razem będzie inaczej, lepiej.
Zastanawiam się tylko, czy takie przyswajanie wszystkiego nie doprowadzi do wypłukania uczuć i emocji. Przykro byłoby obudzić się za kilkanaście lat i uznać, że jest się osobą jaką nigdy nie chciało się zostać. Nie chciałabym tego. To chyba właśnie dlatego, żeby nie wyzbyć się współczucia i wiary w ludzi daję wszystkim po kolei drugą szansę, a czy ją wykorzystają to już ich sprawa, fakt, że czasami na tym tracę, ale nie zawsze i przynajmniej wiem, komu na mnie zależy i na kim mogę polegać. 
Mając miękkie serce należy mieć twardy tyłek, no cóż tak to jest.

"Skoro nie można się cofnąć,
trzeba znaleźć najlepszy sposób
by pójść naprzód."


Zgodnie z sentencją wygrawerowaną na moim piórze  (tak super prezent) jeśli coś nie układa się tak jakbym chciała, szukam sposobu by to naprawić, by ruszyć do przodu. Mam coraz mniej siły, żeby to wszystko znosić, ale jednocześnie staję się coraz silniejsza i taki jest cel, który jeszcze zdążę osiągnąć, bo mam przed sobą wystarczająco dużo życia, by stracić całą energię i ponownie ją odzyskać ;) 



Dziękuję osobom, które mimo chęci doprowadzenia mnie do zawału, skrupulatnie wzmacniają mój charakter! 

Pozdrawiam stresujących się maturzystów ;) Kochani, zdamy wszyscy, bo jak my nie damy rady to kto inny. Czekamy na piątek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Translate