23 maja 2013

Life like in the movie

Która dziewczyna nie marzyła o tym aby przyjechał do niej książę w lśniącej zbroi na białym rumaku?
Która dziewczyna nie marzyła kiedyś o tym, żeby jej życie wyglądało jak z bajki?
Wiem, że nie wszystkie, ale zdecydowana większość, chciała, żeby disneyowskie historie zdarzyły się na prawdę i nie ważne, czy książę obudziłby je pocałunkiem, znalazłby jej bucik, czy przemieniłby się z bestii w prawdziwego przystojniaka. 
Zdecydowanie należę do tej grupy dziewczyn, która z upływem czasu musiała stwierdzić, że to tylko odpowiednio napisany i zrealizowany scenariusz.
Po bajkach pojawiły się filmy i seriale młodzieżowe, jest ich mnóstwo (moje ulubione: 90210, Gossip Girl, One Tree Hill) każdy znajdzie coś dla siebie, bez znaczenia czy lubimy fantasy, romanse a może dramaty, zawsze znajdzie się choć najmniejszy wątek miłosny z mniej lub bardziej szczęśliwym zakończeniem. 
Pozostaje postawić pytanie: Czy potrafimy przestać żyć historiami bohaterów filmowych i zająć się własnym życiem? 
Nie jest to takie łatwe jakby się wydawało. Mimo tego, że na każdym kroku uświadamiamy sobie jakie to jest nieprawdziwe, w każdym filmie powtarzają się pewne schematy, po którymś z kolei odcinku możemy śmiało zgadywać co się wydarzy w przyszłości i na 99 % trafimy. Nie jest tak łatwo, bo w pewnym momencie spostrzegamy, że życie tych bohaterów wcale nie jest takie wyimaginowane. Różnią nas miejsca w jakich mieszkamy, otoczenie, ale ich charaktery są podobne do charakterów naszych znajomych, rzeczy, które im się przytrafiają dzieją się także u nas. Wydawałoby się, że nie da się żyć jak w filmie... Nic bardziej mylnego. Pomysły na scenariusze nie wzięły się znikąd, coś musiało być inspiracją dla reżyserów. Tak, tą inspiracją było realistyczne życie, nasze, naszych znajomych, naszych rówieśników z innych kontynentów, bo przecież każdy niezależnie od tego skąd pochodzi przeżywa w swoim życiu wzloty i upadki, zakochania i złamane serca, chwile radości i smutku, poznaje nowych ludzi i żegna się z tymi już poznanymi. 
Jest tylko jedna ważna sprawa. Jak poradzić sobie z tym, kiedy spostrzeżemy że nie egzystujemy w bajce tylko w jak najbardziej realistycznym filmie, a za chwilę może wydarzyć się coś, co przytrafiło się naszej ulubienicy z ekranu?
Przychodzą mi teraz do głowy słowa takie jak: strach, ryzyko, ale również szczęście.
Strach przed tym co nas czeka, być może nie chcemy już spełniać marzeń z dzieciństwa i dążyć do bajecznego życia. Ale tego nie da się zatrzymać, co więcej nie powinniśmy nawet próbować tego robić. Życia nie da się zaplanować. Po prostu to nigdy nie kończy się tak jak byśmy chcieli, więc lepiej odłożyć planowanie na bok i korzystać z tego co mamy w danej chwili. Korzystać z pomocy przyjaciół, bo jeśli sami z nią przychodzą to są tymi prawdziwymi. Korzystać z pięknej pogody, bo za chwilę może padać deszcz. Korzystać z chwil, które możemy spędzić z bliskimi osobami, bo nie wiemy kiedy one odejdą, kiedy je stracimy. Czy ryzyko jest dobrą rzeczą? Jak najbardziej tak. Strach (tak znowu on) pomyśleć jak wyglądałoby teraz nasze życie, gdybyśmy kiedyś tam w tych kilku sytuacjach nie zaryzykowali? Niejednokrotnie przez ryzyko odnieśliśmy klęskę, ale założę się, że jest też masa momentów, których nie można zapomnieć przez to, że zmieniły nasze życie pozytywnie. 
Oczywiście, zawsze przy podejmowaniu ważnych decyzji towarzyszy nam strach. Paraliżujący strach wybijający z głowy sensowne myśli, pozostawiający w niej jedynie pytanie "A co jeśli się nie uda?" A niby skąd mamy to wiedzieć ? Zaryzykuj, sprawdź, dowiedz się osobiście czy to jest dla Ciebie dobre, czy to jest coś co Ciebie uszczęśliwi, coś co sprawi, że poczujesz się spełniony, coś co sprawi, że choć na chwilę znajdziesz się w bajce. Dla takich chwil warto ryzykować, warto zawierać nowe znajomości. Bez znaczenia czy będzie to kolega/koleżanka na jedną imprezę, ważne, że będziesz miał się z kim bawić, bez znaczenia czy ten chłopak/dziewczyna jednak nie sprawdzą się w roli partnera skoro przez moment byliśmy na prawdę szczęśliwi, tak że chcieliśmy by nam zazdroszczono, bez znaczenia, że będziemy ryczeć przez pół nocy a może nawet przez pół roku, ważne, że w przyszłości nie popełnimy drugi raz takiego błędu. Po czasie nauczymy się wszystko traktować jak kolejną lekcję życia i łagodniej będziemy przyjmowali porażki, a będzie ich jeszcze dużo.
Będzie dobrze, jeśli tylko okażemy odrobinę chęci do działania.

3 komentarze:

  1. Magdo, bardzo podoba mi się Twój styl pisania. Masz jakieś inspiracje do Twoich tekstów - piszesz je pod wpływem zmian, nowych doświadczeń w Twoim życiu czy jest to swobodny wyrzut myśli? Nie jest łatwo pisać o strachu, czy ryzyku... Słysząc te słowa od razu napawa mnie pesymizm, dlatego dołożyłbym do nich nadzieję. Strasznie trudno zdobyć się na ryzykowny gest a nadzieja często pomaga człowiekowi. Nawet sobie sprawy nie zdajemy jak nas głęboko przenika w codziennym życiu. Masz rację, że dla pewnych chwil warto ryzykować, może moje życie zupełnie inaczej by wyglądało, gdybym któregoś razu 'zagadał' do Ciebie w szkole... Często dużo myślę 'co by było gdyby?' Czy teraz żałuję swoich decyzji? Po części na pewno tak. Ale wszystko to co przeżywam bardziej traktuję jako zrządzenia losu niż jako nieszczęścia. Myśląc o czasie, swoich decyzjach w kategoriach pesymistycznych zginąłbym pod ich ciężarem. Można powiedzieć że sami kreujemy swoją historię i stajemy się tym samym artystami. Jak upadnie mi kropla farby na płótno robiąc brzydkiego kleksa - zamaskuję to innym kolorem, jak błędnie zagram linię melodyczną postaram się to naprawić w kolejnej frazie. Naturą ludzką jest błądzić w swoim życiu ale najważniejsze to być dla samego siebie wartością i oczywiście mieć nadzieję które pozwoli znaleźć odpowiednią szansę by zaryzykować. Dziękuję że piszesz - będę zaglądał codziennie. Mam nadzieję że kiedyś się spotkamy, że będzie nam dane się spotkać i porozmawiać ( wtedy mnie uderzysz za to że przez 3 lata tego nie zrobiłem ;) ) Twórz dalej, twoje słowa zamienione na setki uderzeń w klawiaturę i uczucia w postaci znaków na monitorze będę śledził nieustannie, powodzenia.

    (PS. Geez, co ze mną jest, dlaczego ja nie potrafię mówić z takim pietyzmem tylko pisać :/ )



    Twój wielbiciel cichy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie ukrywam, jestem zaskoczona takim komentarzem ;)
    Co do tekstów, zdecydowanie inspirowane moim życiem, tym co aktualnie się w nim dzieje, a dzieje się dużo.
    Nadzieja? zawsze obecna, akurat ten tekst może nie był najbardziej optymistyczny, ale ja na pewno nie należę do pesymistów, zawsze uparcie do końca mam nadzieję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. To bardzo dobrze, że masz do końca nadzieję. Dzięki temu doświadczasz siebie. Nie przestawaj jej ulegać, a dzięki temu pokonasz ten niedobry strach i podejmiesz ryzyko. Kształtując też to co masz w sobie najlepsze, walczysz o swą ludzką twarz. Pracuj nad sobą bo cudownie jest czytać Twoje teksty. Ja mam nadzieję że się kiedyś spotkamy, może się spełni, kto wie? Jeśli czegoś bardzo chcesz to traktuj tę nadzieję jak obietnicę - a na pewno kiedyś los będzie Ci przychylny. Może czas odkurzyć gitarę - zrobić coś czego od dawna nie robiłaś i o czym zapomniałaś? W te wolne dni tego właśnie mi brakowało :) Powodzenia!

    TWC

    OdpowiedzUsuń

Translate