10 lutego 2014

Theatrum mundi


"Nie znam roli, którą gram.
Wiem tylko, że jest moja, niewymienna.


O czym jest sztuka,
zgadywać muszę wprost na scenie."


Z kim i o czym bym ostatnio nie rozmawiała za każdym razem w toku konwersacji pojawiają się tematy przemijalności/odgrywania ról społecznych/oceniania. 
Potwierdza to tylko jedno, mianowicie każdy, bez wyjątków, od chwili narodzenia ma takie samo zadanie. 
Odegrać jak najlepiej potrafi swoją rolę w teatrze świata. 
Ktoś powie, że to smutne. Owszem, ale zarazem szczere i prawdziwe. 

Można również powiedzieć, co to za problem, przecież wystarczy żyć. Po pierwsze jest znacząca różnica między życiem, a istnieniem, która jest często, a niewłaściwie pomijana. Po drugie pod tym pozornym "tylko życiem" kryje się spełnianie oczekiwań otoczenia, życie w ciągłym biegu, spełnianie zadań sprytnie narzuconych przez społeczeństwo itd. Tak więc nie jest to tylko życie, jak dla mnie to jest  życie, bo ogarnięcie wszystkiego łatwe nie jest i do tej pory nie spotkałam, jeszcze ani jednej osoby, która perfekcyjnie radziłaby sobie sama ze wszystkim i nie odniosła żadnej porażki, nie potknęła się ani razu. Życie wymaga od nas nieustannej gry, bo inaczej nazwać tego nie można. 

Jak wspomniałam ten temat krąży wokół mnie już od dłuższego czasu. 
Poza rozmowami natknęłam się na niego w kilku artykułach, a szczególnie moją uwagę przykuły dwa. Jeden o roli kobiety, a drugi o roli mężczyzny w dzisiejszym świecie. 

Może zacznę od panów. Przyjęło się, że idealny mężczyzna powinien wykazywać się niezwykłą odwagą, siłą, do tego musi być przystojny, wysoki, dobrze zbudowany, wykształcony biznesmen, zero zmartwień, nie może się poddawać i nie może mieć chwili słabości (i nie mam tutaj na myśli chwili słabości przejawiającej się np. w postaci zdrady żony). No właśnie przyjęło się, lecz wcale tak nie jest, ideały nie istnieją, a głupie wzorce wykreowane przez media siedzą w głowie tych naszych współtowarzyszów niedoli zmieniając im prawidłową wizję rzeczywistości. Dbanie o kondycję i wygląd jest w porządku do momentu aż ktoś popadnie w narcyzm i zacznie przykładać większą uwagę do tego jak wygląda zamiast martwić się tym, że co nieco ubywa mu z głowy. Może i nawet na pewno zrobi to na wielu dziewczynach wrażenie, ale nie na mądrych, mających racjonalne priorytety. Każda lubi zawiesić oko pięknym, umięśnionym ciałku, ale to jest tylko chwilowe, lata lecą, brakuje sił na treningi, być może pojawia się do tego choroba, wychodzą skutki stosowania sterydów i co wtedy? W takiej sytuacji powinna pozostać, zebrana przez wiele lat, mądrość życiowa. Jeśli się o to nie zadbało w młodości, to koniec, przestajesz się liczyć, nie masz już nic czym mógłbyś zaimponować kobietom. Dlatego wbrew tym pomylonym teoriom społecznym mężczyźni powinni pozostać sobą, nie każdy przecież ma predyspozycje do pozostania kulturystą i nie każdy musi nim być. Nie każdy musi całe swoje życie poświęcić na awanse zawodowe. Jestem pewna, że uczciwy, troskliwy, wyrozumiały, potrafiący przyznać się do swoich wad, pozornie przeciętny mężczyzna jest bardziej ceniony przez dziewczyny od takiego bezmyślnego mięśniaka. 

Dobra nie tylko oni zostali pokrzywdzeni przez, no właśnie przez co, tak na prawdę sami stwarzamy te wszystkie ideały i sami siebie krzywdzimy. 
Jak już zaczęłam kobiety również nie mają łatwo. W zależności od tego jak się wychowywałyśmy przeznaczone nam są dwie drogi. Wykształcona, singielka, odnosząca kolejne sukcesy zawodowe. Z drugiej strony jej przeciwniczka, czyli kochająca żona, prowadząca dom. Do tego jeszcze dodałabym figurę modelki, czyli tak zwany wieszak na ubrania, nienaganne maniery, charakter anioła i diabełka jednocześnie. Łącząc jedną z ról z pozostałymi elementami wychodzi dość dziwne stworzenie, którego nie spotkamy nigdy w życiu. 
Powtórzę raz jeszcze, że ideały nie istnieją. Piękna byłaby możliwość pogodzenia tych tak zwanych ról społecznych aby jednocześnie móc spełniać się zawodowo i mieć wspaniałą rodzinę jednak w tym nieustannie przeszkadzają nam niewyrozumiali szefowie, niekochający mężczyźni i nieodpowiednia pod wieloma względami polityka społeczna naszego kraju. Według tych męczonych przeze mnie ról społecznych jeśli zdecydujemy się na zrobienie kariery nie mamy już możliwości stworzenia rodziny i odwrotnie, wybierając rodzinę teoretycznie brakuje nam czasu na pracę zawodową. Okropne jest to szufladkowanie, które właściwie sami sobie fundujemy. Niejedna kobieta chciałaby pomieszać te dwie role i spokojnie prowadzić szczęśliwe życie.

Gubimy się i to bardzo, nieszczęśliwie zbyt skupiając się na tym całym spełnianiu, zapominamy o własnym ja, o swoich przekonaniach, o tym że pewne role się krzyżują i nie wystarczy dbać jedynie o siebie, trzeba też rozejrzeć się dookoła siebie, dostrzec innych, być może nasza droga jest powiązana z drogą kogoś innego i nie ruszymy dalej bez skrzyżowania ich ze sobą. 


♥♫♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Translate